Marketing, reklama i media od środka. Dla marketerów, agencji i właścicieli firm.

Pozycjonowanie

Jobs to be done w praktyce: jak odkryć, za co naprawdę płacą klienci

Jobs to be done (JTBD) to podejście, według którego klienci nie kupują produktów, tylko „zatrudniają” je do wykonania zadania, czyli do osiągnięcia postępu w konkretnej sytuacji. Tak definiują je Clayton Christensen i współautorzy w artykule z „Harvard Business Review” z września 2016 r. W praktyce JTBD pomaga ustalić, za co naprawdę płacą klienci i z czym naprawdę konkuruje Twoja oferta. Poniżej omawiamy udokumentowany przykład koktajli mlecznych, metodę wywiadu, cztery siły, które decydują o zmianie, i sposób wykorzystania wniosków w marketingu.

Autor: Redakcja Marketing Insider Opublikowano: Aktualizacja: 10 min czytania

Czym jest jobs to be done

Jobs to be done odwraca typowe pytanie marketingu. Zamiast „kim jest nasz klient?” pytasz „co klient próbuje osiągnąć i w jakiej sytuacji?”. Christensen i współautorzy w artykule „Know Your Customers’ Jobs to Be Done” opisali zadanie jako postęp, który klient chce osiągnąć w danych okolicznościach. Produkt jest tylko narzędziem, które klient „zatrudnia” do tego zadania i „zwalnia”, gdy znajdzie lepsze.

Autorzy podkreślają dwie rzeczy. Po pierwsze, zadanie nigdy nie jest wyłącznie funkcjonalne, bo ma też wymiar społeczny i emocjonalny. Po drugie, okoliczności są ważniejsze niż cechy klienta, cechy produktu, nowe technologie czy trendy. Ta sama osoba może mieć zupełnie inne zadanie rano w drodze do pracy i w sobotę z dziećmi.

Christensen tłumaczył to tak: dane demograficzne korelują z zakupami, ale ich nie powodują. Przyczyną jest zadanie, które klient chce wykonać. Dlatego segmentacja oparta wyłącznie na wieku czy dochodzie często nie pomaga projektować oferty ani komunikacji. Szerzej piszemy o tym w tekście o segmentacji rynku i personie zakupowej.

Trzy wymiary zadania na przykładzie modelowym (zakup programu do fakturowania przez właściciela małej firmy)
WymiarPytaniePrzykład modelowy
FunkcjonalnyCo konkretnie trzeba zrobić?Wystawić fakturę i wysłać ją klientowi bez przepisywania danych
SpołecznyJak chcę być postrzegany?Jako profesjonalna firma, która wysyła dokumenty na czas
EmocjonalnyCo chcę czuć lub czego nie chcę czuć?Spokój, że nic nie umknie przed terminem rozliczenia

Przykład koktajli mlecznych: co naprawdę odkrył Christensen

Najbardziej znany przykład JTBD opisał w lutym 2011 r. serwis Harvard Business School Working Knowledge. Sieć barów szybkiej obsługi chciała zwiększyć sprzedaż koktajli mlecznych. Najpierw podzieliła klientów według produktu i demografii i zapytała ich, jak wygląda idealny koktajl. Wprowadziła zmiany zgodne z odpowiedziami, ale sprzedaż nie wzrosła.

Wtedy jeden z badaczy spędził cały dzień w restauracji i notował, kto kupuje koktajle, o której godzinie i czy pije je na miejscu. Okazało się, że 40% koktajli kupowano z samego rana, głównie na wynos, przez osoby dojeżdżające do pracy. Następnego dnia badacz rozmawiał z tymi klientami przy wyjściu i pytał, do jakiego zadania „zatrudnili” koktajl.

Odpowiedzi były zaskakująco spójne. Klientów czekała długa, nudna droga samochodem. Potrzebowali czegoś, co zajmie jedną rękę i umili jazdę. Nie byli jeszcze głodni, ale wiedzieli, że około 10:00 będą, więc chcieli czegoś, co wystarczy do południa. Spieszyli się, byli w ubraniach do pracy i mieli najwyżej jedną wolną rękę.

W tej sytuacji koktajl wygrywał z bajglem czy pączkiem, bo był stosunkowo czysty, sycący, a picie go przez słomkę zajmowało czas. Wniosek był taki, że poranny koktajl może być gęstszy, żeby starczył na dłużej, i ciekawszy, na przykład z kawałkami owoców. Zupełnie inne zadanie miał koktajl kupowany dla dziecka jako przysmak; do tego zadania bardziej pasował koktajl rzadszy.

Co z tego wynika dla marketera: poranny koktajl nie konkurował z koktajlami innych sieci. Konkurował z bajglem, pączkiem i nudą w czasie jazdy. Gdyby sieć analizowała tylko inne koktajle, nigdy nie zobaczyłaby swoich prawdziwych rywali. Ten sam mechanizm leży u podstaw listy prawdziwych alternatyw w przewodniku o pozycjonowaniu oferty.

Inne przykłady z badań Christensena

Artykuł w „Harvard Business Review” z 2016 r. opisuje kilka innych przypadków, w których zrozumienie zadania zmieniło ofertę i komunikację.

Przykłady z artykułu „Know Your Customers’ Jobs to Be Done”
PrzypadekDo czego klienci „zatrudniali” ofertęCo zmieniono
Southern New Hampshire University, studia onlineDorośli studenci, zwykle około trzydziestki, łączący pracę i rodzinę, chcieli wygody, wsparcia, dyplomu i szybkiego ukończenia studiów, a nie życia kampusowegoOsobiści doradcy, bardzo szybki kontakt z kandydatem po zgłoszeniu, reklamy skierowane do osób uczących się w dorosłym życiu
Mieszkania dla osób przeprowadzających się z domów pod DetroitKlienci w praktyce decydowali, czy rozstać się z rodzinnym domem i rzeczami z nim związanymiMiejsce na rodzinny stół w jadalni, pomoc w przeprowadzce i schowki, które zmniejszały obawy przed zmianą

W obu przypadkach produkt prawie się nie zmienił. Zmieniło się to, co firma podkreślała, i to, jak zdejmowała z klienta ciężar zmiany.

Jak odkryć zadanie klienta: wywiad o zmianie

Zadania nie da się odkryć, pytając klientów o idealny produkt. Ludzie dobrze pamiętają, co zrobili, ale słabo przewidują, czego chcieliby w przyszłości. Dlatego w JTBD rozmawia się z osobami, które niedawno kupiły produkt, przeszły do konkurencji albo z niego zrezygnowały. Celem jest odtworzenie historii decyzji krok po kroku, od pierwszej myśli o zmianie do zakupu.

  1. Wybierz rozmówców. Najlepiej osoby, które podjęły decyzję w ostatnich tygodniach lub miesiącach, bo jeszcze pamiętają szczegóły. Uwzględnij też tych, którzy zrezygnowali.
  2. Zacznij od momentu zakupu. Zapytaj, kiedy i gdzie kupili, kto był przy tym obecny, co robili tuż przed.
  3. Cofnij się do pierwszej myśli. Kiedy pierwszy raz pomyśleli, że obecne rozwiązanie już nie wystarcza? Co się wtedy stało?
  4. Zapytaj o alternatywy. Co jeszcze rozważali, łącznie z pozostaniem przy obecnym sposobie? Dlaczego to odrzucili?
  5. Zapytaj o obawy. Co ich powstrzymywało? Co prawie sprawiło, że nie kupili?
  6. Zapytaj o pierwsze dni po zakupie. Czy produkt wykonał zadanie? Co ich zaskoczyło?

Pytaj o konkretne zdarzenia, a nie o opinie. „Co się stało tego dnia?” daje lepsze odpowiedzi niż „Co cenisz w produkcie?”. Techniki prowadzenia takich rozmów i analizy notatek opisujemy w tekście o wywiadach pogłębionych z klientami. Gdy budżet jest mały, przydadzą się też metody z tekstu o badaniach konsumenckich za 0 zł.

Cztery siły, które decydują o zmianie

Bob Moesta i Chris Spiek opisali decyzję o zmianie jako wynik działania czterech sił. Dwie popychają klienta do zmiany, dwie go powstrzymują. Zmiana następuje tylko wtedy, gdy presja sytuacji i przyciąganie nowego rozwiązania razem przeważą obawy i przyzwyczajenia.

Cztery siły postępu i co z nimi zrobić w marketingu
SiłaKierunekCo oznaczaCo może zrobić marketing
Presja sytuacjiZa zmianąFrustracja lub problem, który sprawia, że klient zaczyna szukać; bez niej nie ma poszukiwańDocierać w momentach, gdy problem się nasila, i nazywać go słowami klientów
Przyciąganie nowego rozwiązaniaZa zmianąWyobrażenie lepszego rezultatu, a nie lista funkcjiPokazywać efekt i sytuację „po”, a nie same cechy produktu
Obawy przed nowymPrzeciw zmianieLęk, czy nowe rozwiązanie zadziała i co stanie się na przykład z danymiOkres próbny, gwarancja, pomoc we wdrożeniu, opinie podobnych klientów
PrzyzwyczajeniePrzeciw zmianieWygoda obecnych nawyków i wysiłek związany ze zmianąPrzeniesienie danych za klienta, proste pierwsze kroki, porównanie kosztu zwłoki

Marketing zwykle skupia się na przyciąganiu, czyli na tym, jak dobry jest produkt. Tymczasem wiele transakcji przepada przez obawy i przyzwyczajenia. Jeśli w wywiadach powtarza się „bałem się, że stracę dane” albo „szkoda mi było czasu na przenosiny”, komunikat o kolejnej funkcji niewiele zmieni.

Jak zapisać zadanie klienta

Wnioski z wywiadów warto zapisać w jednolitej formie, żeby cały zespół mógł z nich korzystać. Praktyczny szablon brzmi: „Kiedy [sytuacja], chcę [motywacja], żeby [oczekiwany rezultat]”. Taki zapis wymusza podanie okoliczności i rezultatu, a nie samej funkcji produktu.

Słaby i dobry zapis zadania (przykłady modelowe)
Słaby zapisDlaczego słabyLepszy zapis
„Klient chce programu do faktur”Opisuje produkt, a nie postęp„Kiedy kończę zlecenie późnym wieczorem, chcę wystawić fakturę z telefonu, żeby rano nie zaczynać dnia od papierów”
„Kobiety 25–40 lat kupują kawę”Opisuje demografię, a nie sytuację„Kiedy pracuję z domu i mam spotkania od rana, chcę szybko zrobić dobrą kawę, żeby nie wychodzić z rytmu pracy”
„Firma potrzebuje CRM”Brak okoliczności i rezultatu„Kiedy zatrudniamy drugiego handlowca, chcemy wiedzieć, kto rozmawiał z klientem, żeby nie dzwonić do niego dwa razy”

Jak wykorzystać JTBD w marketingu

Zadania klienta są surowcem dla kilku decyzji marketingowych naraz. Najważniejsze z nich zbiera poniższa lista.

  • Pozycjonowanie. Zadanie pokazuje prawdziwe alternatywy, także spoza Twojej kategorii, i wskazuje, w jakiej ramie klient ocenia ofertę.
  • Propozycja wartości. Rezultat z zapisu zadania często nadaje się na nagłówek prawie bez zmian. Jak go zbudować, pokazujemy w tekście o propozycji wartości.
  • Segmentacja. Zamiast grup demograficznych możesz wyznaczyć segmenty według sytuacji, w których pojawia się zadanie.
  • Treści i wyszukiwarki. Ludzie szukają rozwiązań swoich sytuacji, a nie nazw kategorii. Treści odpowiadające na takie pytania opisujemy w tekście o pisaniu treści SEO.
  • Kreacja reklamowa. Pokazanie sytuacji, w której pojawia się zadanie, pozwala klientowi rozpoznać się w reklamie.
  • Utrzymanie klientów. Rozmowy z osobami, które zrezygnowały, pokazują, kiedy produkt przestaje wykonywać zadanie. Wnioski przydadzą się w działaniach opisanych w tekście o retencji klientów w e-commerce.

Prostym źródłem sygnałów o zadaniach jest też otwarte pytanie po zakupie o to, co skłoniło klienta do decyzji. Jak dodać je do ścieżki zakupu, wyjaśniamy w tekście o ankiecie „skąd o nas wiesz”.

Kiedy JTBD nie wystarczy

JTBD to sposób patrzenia na klienta, a nie gotowa odpowiedź. Ma ograniczenia, o których warto pamiętać.

  • Wywiady pokazują wzorce, ale nie mówią, jak duża jest dana grupa; skalę sprawdza się ankietą lub danymi sprzedażowymi.
  • Ludzie odtwarzają decyzje z pamięci, więc część odpowiedzi to racjonalizacje; pytania o konkretne zdarzenia zmniejszają ten problem.
  • Przy zakupach impulsywnych i bardzo tanich historia decyzji bywa zbyt krótka, żeby wiele z niej wyczytać.
  • Zrozumienie zadania nie zastępuje budowania rozpoznawalności marki; klient musi jeszcze pomyśleć o Twojej ofercie w chwili, gdy zadanie się pojawia.
  • Wnioski trzeba przełożyć na decyzje: jeśli po badaniu nic się nie zmieniło w ofercie ani komunikacji, praca poszła na marne.

Najlepiej traktować JTBD jako punkt wyjścia do całej pracy nad pozycjonowaniem: od listy alternatyw, przez wybór segmentu, po komunikat. Także przy zmianach ceny warto wiedzieć, jakie zadanie wykonuje produkt, bo od tego zależy, czy klient uzna nową cenę za uzasadnioną; piszemy o tym w tekście podwyżka cen a marketing.

Najczęściej zadawane pytania

Co oznacza jobs to be done?

Jobs to be done, w skrócie JTBD, to podejście, w którym zamiast pytać, kim jest klient, pytasz, jakie zadanie chce wykonać i w jakiej sytuacji. Klient „zatrudnia” produkt do tego zadania i „zwalnia” go, gdy znajdzie coś lepszego. Zadanie ma wymiar funkcjonalny, społeczny i emocjonalny.

Na czym polega przykład z koktajlami mlecznymi?

Sieć barów szybkiej obsługi chciała zwiększyć sprzedaż koktajli. Badacze zauważyli, że 40% z nich kupowano rano na wynos, i zapytali klientów, po co je kupują. Okazało się, że koktajl miał umilić nudną drogę do pracy i zaspokoić głód do południa, a konkurował z bajglem czy pączkiem, a nie z innymi koktajlami.

Czym różni się JTBD od persony?

Persona opisuje typowego klienta: jego rolę, sytuację i motywacje. JTBD skupia się na zadaniu i okolicznościach, niezależnie od tego, kim jest klient. Oba podejścia dobrze się uzupełniają: zadanie wyjaśnia, dlaczego ktoś kupuje, a persona pomaga do niego dotrzeć.

Ile wywiadów potrzeba, żeby odkryć zadanie klienta?

Nie ma sztywnej liczby. Rozmowy z osobami, które niedawno kupiły lub zrezygnowały, warto prowadzić w turach i kończyć, gdy przestają pojawiać się nowe wnioski. Nielsen Norman Group przy badaniach jakościowych do person mówi o 5–30 rozmowach w turach po 5. Skalę zjawiska sprawdza się potem ankietą.

Czy JTBD działa w B2B?

Tak. Firma też „zatrudnia” dostawcę do wykonania zadania, na przykład uporządkowania rozliczeń przed audytem. W B2B trzeba jednak uwzględnić, że zadanie wygląda inaczej dla użytkownika, dla osoby zatwierdzającej budżet i dla działu IT.

Źródła

  1. Know Your Customers’ „Jobs to Be Done” (Christensen, Hall, Dillon, Duncan), wrzesień 2016, Harvard Business Review (kopia PDF udostępniona przez Uniwersytet w Trieście)
  2. Clay Christensen’s Milkshake Marketing, Harvard Business School Working Knowledge, 14 lutego 2011
  3. The Four Forces, Jobs to be Done (jobstobedone.org), 4 czerwca 2026
  4. 3 Persona Types: Lightweight, Qualitative, and Statistical, Nielsen Norman Group, 21 czerwca 2020
  5. Achieve product-market fit with our brand-new Value Proposition Canvas, Strategyzer, 29 sierpnia 2012

Dostęp do źródeł sprawdzony 28 października 2026. Zauważyłeś błąd? Zgłoś sprostowanie.